środa, 3 grudnia 2014

rozdział 5

Każde z nas poszło w swoją stronę, ja do swojego pokoju a Angeles do swojego.
Położyłem się na łóżku i zacząłem myśleć o dzisiejszym dniu. Była na prawdę miło. Prawie cały czas rozmawialiśmy śmialiśmy się i żartowaliśmy. Angeles jest na prawdę sympatyczną osobą.
Nie wiem ile tak myślałem ale za oknem było już ciemno. Postanowiłem iść się wykąpać. Wstałem z łóżka i udałem się do łazienki. Drzwi były lekko otwarte więc weszłem bez pukania, ale to chyba nie była dobry pomysł.
W wannie siedziała Angeles, oczy miała zamknięte, głowę miała opartą o róg wanny, piana zakrywała resztę jej ciała. Chyba mnie nie zauważyła, chciałem się cicho wycofać ale wpadłem na szafkę. Złotowłosa spojrzała w moją.
- German! - uśmiechnęła się lekko z zawstydzenia.
- Wybacz, drzwi były lekko otwarte więc myślałem że nikogo tu nie ma - szkoda że nie wychodziłaś z wanny.
- Nic się nie stało - uśmiechnęła się.
- To ja już pujdę - nie chciałem wyjść ale Angeles mnie powstrzymała - German możesz poczekać.
Spojrzałem na nią pytająco - Tak?
Angeles uśmiechnęła się figlarnie - Podał byś mi ten olejek, który stoi tam na półce - wskazała palcem półkę za mną.
Oczywiście podałem jej go i wyszedłem. Poszedłem do pokoju, dziś pójdę spać bez prysznica.
***
Nie było Nikogo, było ciemno i zimno. Szedł ulicą. Nagle zauważył kogoś na ławce pod wielkim drzewem. Tym kimś byli oni. Jego ukochana i jego przyjaciel. Całowali się. Ten widok złamał mu serce jeszcze bardziej. Podszedł do nich gdy skończyli. Ona spojrzała na niego z iskrami w oczach a on z nienawiścią. 
Ona pokazała mu dłoń na której znajdował się pierścionek zaręczynowy - Ślub już za miesiąc, mam nadzieje że zjawisz się na nim.
Zamarł. Wiedział że są razem ale ślub! Nie to on ją kocha, tamten chce ją tylko wykorzystać. 
- Nie! - uklękną przy niej - proszę! Nie możesz za niego wyjść on chce cię wykorzystać.
On popchną go na ziemię i pocałował swoja narzeczoną, ona odwzajemniła pocałunek.
- Nie proszę - Zaczął krzyczeć ale oni nie zwracali na niego uwagi. 
- NIE.....
***
Gwałtownie usiadłem na łóżku. Byłem cały spocony i przestraszony.
Zorientowałem się że za oknem jest ciemno ale w moim pokoju paliło się światło. Nagle za ragu weszła Angeles, trzymała w rękach miskę chyba z wodą.
- Na szczęście już się obudziłeś - powiedziała z ulga w głosie.
Uklękła przy moim łóżku, zmoczyła szmatkę która leżała na stoliku nocnym - połóż się.
Zrobiłem to co kazała. Położyła wilgotny ręcznik na moim czole.
- Lekarz zaraz się zjawi - uśmiechnęła się lekko.
uspokoiłem się trochę więc spytałem - Co się stało?
Angeles zamoczyła jeszcze raz szmatkę i znów położyła mi ją na czole - Wierciłeś się i mamrotałeś coś przez sen. Twoja matka strasznie się przestraszyła więc pojechała z twoim ojcem po rodzinnego lekarza.
Zdziwiłem się że tak się o mnie martwili. Do pokoju weszła Mirta.
- Oh. Paniczu przyniosłam zupę żeby pana wzmocniła - położyła ją na stoliku nocnym.
- Dziękuje.
Angeles jeszcze chwile robiła mi okłady, później przyjechał lekarz, zbadał mnie. Po jego wizycie wszyscy poszli spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz